12.09.2018

„Kto odkrył, że cała Ziemia jest magnesem?” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 12.9.2018 r. 

Obecnie wszyscy i wszędzie do wyznaczania kierunków i do planowania trasy używają GPS, ale przez całe stulecia żeglarzom i wędrowcom służyły kompasy i busole, w których wykorzystywano igły magnetyczne, które niezawodnie wskazywały kierunek geograficznej północy. Było to tak powszechną praktyką, że przeszło do języka potocznego i mówi się niekiedy o wykorzystaniu „busoli moralnej” przy wyznaczaniu kierunku postępowania w jakiejś sprawie.

Żartobliwie można dodać, zwrot „moralny GPS” byłby trochę niestosowny - gdy się weźmie pod uwagę fakt, że USA zbudowały ten system dla skutecznego naprowadzania bojowych pocisków na wybrane cele, a dodatkowo każdy z ponad 30 satelitów GPS krążących nad naszymi głowami – ma także misję szpiegowską. Oczywiście GPS służy obecnie cywilom na całym świecie – i służy bardzo dobrze, za darmo, wygodnie. Ale trzeba pamiętać, że gdzieś w Pentagonie jest guzik, za pomocą którego można go w jednej chwili wyłączyć – na całej Ziemi!

Wróćmy więc lepiej do kompasów. Wiemy, że były one używane przez żeglarzy chińskich przynajmniej od 1088 roku (z tego roku jest pierwsza pisana wzmianka na ich temat), natomiast w Europie były w użyciu przynamniej od początku XIV wieku. Natomiast nikt nie wiedział, dlaczego kompasy działają. Były teorie, że igiełki kompasów na całym świecie ustawia w jakiś tajemniczy sposób Gwiazda Polarna (też stale wskazująca kierunek północny), wierzono, że na biegunie północnym jest ogromna wyspa magnetyczna, która przyciąga igły kompasów na całym świecie itp.

Człowiekiem, który udzielił prawidłowej odpowiedzi na pytanie, co steruje wszystkimi kompasami na wszystkich morzach i oceanach, był William Gilbert. W 1600 roku przeprowadził on wszechstronne badania magnetyzmu, wprowadził używane do dziś pojęcia bieguna magnetycznego i siły przyciągania magnetycznego a na koniec napisał książkę, w której tytule (!) zawarł tezę, że cała Ziemia jest jednym wielkim magnesem.

Miał rację i wszystkie badania magnetyzmu były potem oparte na jego pracach.
Co ciekawe – Gilbert z zawodu wcale nie był fizykiem!

Był lekarzem!

Ale leczył nie byle kogo, bo królową Elżbietę I („Wielką”) a potem króla Jakuba I Stuarta, więc lekarzem też musiał być dobrym. Ale sławę przyniosły mu właśnie badania magnetyzmu, bo na jego cześć jednostkę siły magnetomotorycznej (napięcia magnetycznego) nazwano gilbert.

 

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji