29.05.2019

„Komputer jako pomoc dla osób piszących” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 29.5.2019 r.

Komputery z maszyn liczących (od tego przecież pochodzi słowo „komputer”, bo angielskie computation oznacza obliczenie!) stały się maszynami operującymi także informacjami o różnej nie liczbowej postaci: przechowują, przesyłają i przetwarzają teksty, dźwięki, obrazy, filmy...  

O tym, co i jak komputery robią z obrazami i dźwiękami napiszę innym razem. Natomiast dzisiaj chcę się skupić na informacji tekstowej.  

Nie ma dziś chyba człowieka, który by w taki czy inny sposób nie korzystał z komputera jako narzędzia operującego tekstem. Wysyłamy i odbieramy emaile, wyszukujemy potrzebne informacje przez Google, piszemy różne teksty z użyciem komputerowego edytora... Nawet wysyłając i odbierając smsy mamy do czynienia z przetwarzającymi teksty komputerami, bo to one odbierają wysłaną z telefonu wiadomość, zapamiętują ją i w stosownej chwili przekazują odbiorcy.  

Komputery mogą też nam pomagać w tworzeniu tekstów. Nikt, kto chociaż raz spróbował wygody, jaką zapewnia komputerowy edytor, nie wróci już do tradycyjnej maszyny do pisania! Młodzi czytelnicy tego nie pamiętają, ale ja moje pierwsze publikacje pisałem na mechanicznej maszynie do pisania, gdzie nie było żadnej możliwości skorygowania błędu typograficznego. Przy każdej pomyłce trzeba było pracowicie zamalować błędnie napisany wyraz specjalną farbą korekcyjną, potem się czekało, aż farba wyschnie, i dopiero na powierzchni zaschniętej farby pisało się (uważnie!) poprawną wersję błędnie napisanego słowa. Taki sposób korekty był bardzo czasochłonny, bo łatwo dostępne farby korekcyjne wysychały dość długo i trzeba było cierpliwie czekać. Pamiętam że mój ówczesny kolega z katedry, Janusz Filipiak (obecnie prezes COMARCHu) przywiózł mi jako prezent z wyjazdu zagranicznego buteleczkę francuskiego korektora, takiego, który wysychał praktycznie natychmiast. Jak cudownie mi się wtedy pisało! Ale każda butelka ma tę wadę, że po pewnym czasie jest pusta (skąd my to znamy?), więc musiałem wrócić do krajowych farb korekcyjnych, co było bolesne.  

Co gorsza, sztuczki z zamalowaniem wyrazu (lub grupy wyrazów) i wpisaniem na miejscu błędu poprawnego tekstu – nie dawały się zastosować po zapisaniu całej strony i wyjęciu jej z maszyny. Mowy nie było, żeby ponownie tak wkręcić i ustawić papier, żeby trafić mechaniczną czcionką w to samo miejsce, na którym była poprzednia litera. Dlatego wokół piszącego rosła powoli sterta zmiętych kartek, bo przy większym błędzie całą kartkę trzeba było przepisywać od nowa. Drobniejsze błędy korygowało się w taki sposób, że zamalowaną literkę wpisywało się do tekstu ręcznie. Ręcznie także wpisywało się wzory matematyczne oraz umieszczone w tekście rysunki. O tym, jak wyglądał taki pracowicie sporządzony artykuł, można się przekonać oglądając jedną z moich dawnych publikacji. 

A dzisiaj?  

Dzięki komputerowi poprawienie błędu w tekście wymaga tylko użycia klawisza Backspace albo Delete i wpisania nowego tekstu. Prosto, łatwo i przyjemnie! 

Nie mówię o innych powszechnie znanych zaletach komputerowej edycji (na przykład chętnie używane (i nadużywane...) sekwencje klawiszy CTRL-C oraz CTRL-V), automatyczna kontrola ortografii, możliwości zmian formatu i wiele innych. Pożyteczna jest też opcja pozwalająca  automatycznie odnaleźć potrzebne słowo lub frazę w dużym dokumencie. Wszyscy to znamy. 

Trudno też sobie dziś także wyobrazić, by miało nam zabraknąć możliwości automatycznego wyszukania w internecie (lub w bazie danych) tekstowych informacji na zadany temat. Dawniej pisząc artykuł byłem obłożony stertą książek w których pracowicie szukałem potrzebnych informacji. Dzisiaj wystarczy jedno kliknięcie... 

Coraz chętniej korzystamy też z możliwości automatycznego tłumaczenia tekstów z jednego języka na inny – chociaż tu jakość usług komputerowych pozostawia wiele do życzenia. 

Komputer jako pomoc dla osób piszących jest dziś wprost nieoceniony.  

A jutro?  

Czego jeszcze możemy się spodziewać? 

O tym napiszę w przyszłym tygodniu. 

 

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji