22.01.2021

„Pomnik inżyniera Wendy – oby na dobry początek!” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Dzienniku Polskim oraz Gazecie Krakowskiej 22.1.2021 r.

W moich felietonach, a także w poważniejszych artykułach i referatach wygłaszanych na różnych konferencjach, często upominam się o to, by w pamięci narodowej, a zwłaszcza w trwałych nośnikach tej pamięci w postaci nazw ulic oraz pomników - uwieczniać także twórców techniki. Mają swoje miejsce w tej zbiorowej pamięci wodzowie, politycy, literaci, artyści, czasem nawet naukowcy (chociaż poza Kopernikiem i Curie-Skłodowską raczej rzadko), natomiast dla twórców techniki, wynalazców, konstruktorów, inżynierów – miejsca praktycznie nie ma.

A przecież dzieła inżynierów zmieniły i wzbogaciły świat w stopniu znacznie większym, niż bitwy stoczone przez wodzów, działania polityków, książki literatów, obrazy artystów, nawet odkrycia naukowców. Pomyślmy, dzięki komu mamy domy, w których mieszkamy, mosty, po których jeździmy, samochody, komputery, telefony, telewizory – a nawet wodę i elektryczność. To nie spadło z nieba, nie wyrosło na grządce, nie urodziło się samo. Ktoś to musiał wymyślić, zbudować, doskonalić, doglądać...

Kto?

Właśnie inżynierowie!

W Krakowie mamy mnóstwo pomników. Różnych postaci. Jednak ja nie znam ani jednego pomnika, który by w Krakowie upamiętniał jakiegoś inżyniera. Chyba, że przypomnimy sobie, iż inżynierem był Tadeusz Kościuszko. Pisałem o tym wielokrotnie. Ale przecież nie w takim charakterze jest on przedstawiony na pomniku na Wawelu!

Tymczasem na piękny gest zdobyła się Gdynia. W budowie jest pomnik Tadeusza Wendy, założyciela gdyńskiego portu, który przez 16 lat kierował jego budową i rozwojem. Trzymetrowej wysokości rzeźba ma być ustawiona w kwietniu tego roku. Monument zostanie zrealizowany według projektu toruńskiego rzeźbiarza Macieja Jagodzińskiego-Jagenmeera, który wygrał konkurs zorganizowany przez miasto Gdynia w 2017 roku.

Oto kilka faktów na temat Tadeusza Wendy, którego pamięć to miasto tak pięknie chce utrwalić.

Studiował na Wydziale Fizyczno-Matematycznym Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego a potem w Instytucie Korpusu Inżynierów Komunikacji w Petersburgu. Budował linie kolejowe i porty w Rosji - między innymi w Rewlu koło Tallina i w Royen koło Rygi. Miał gruntowne wykształcenie inżynierskie oraz to, co w tym zawodzie jest bezcenne: doświadczenie praktyczne. Gdy Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku Wenda wrócił niezwłocznie do kraju i w 1919 roku został w ministerstwie kierownikiem Wydziału Budowy Portów. Ich budowa była dla Polski sprawą o kluczowym znaczeniu. Przypomnijmy, że niepodległa Polska na mocy Traktatu Wersalskiego uzyskała wprawdzie dostęp do morza, ale nie miała żadnego portu, bo Gdańsk dzierżący ujście Wisły do Bałtyku był Wolnym Miastem, zdecydowanie nieprzychylnym Rzeczpospolitej. W tej sytuacji konieczne było zbudowanie polskiego portu – i tę właśnie misję powierzono Wendzie. W 1920 roku przeprowadził on lustrację całego należącego do Polski wybrzeża, które formalnie było dość długie (147 km), ale znaczną jego część zajmował Półwysep Helski – dobry do plażowania, ale nie do przeładunku towarów.

To Wenda wskazał na Gdynię, jako na miejsce budowy portu. Była to wtedy mała wioska rybacka, ale miała atuty: woda przy brzegu była odpowiednio głęboka, Hel osłaniał ją od wiatrów, a istniejąca linia kolejowa przebiegała niedaleko. Ogłoszono konkurs na projekt i Wenda w 1921 przedłożył w Sejmie plan portu o zdolności przeładunkowej 6 mln ton, który zdobył najwyższą ocenę. W efekcie projektodawca w tym samym roku otrzymał konkretne zadanie zbudowania portu w Gdyni.

Z zadania wywiązał się rewelacyjnie. Zbudował port, który wkrótce stał się jednym z najważniejszych na całym Bałtyku – ale swoim sukcesem uruchomił „polskie piekło”. Oskarżono go, że projekt jest wadliwy! Międzynarodowa komisje ekspertów, którą specjalnie powołano, wykazała, że zarzuty są nieprawdziwe. Mimo to Wendę odsunięto ze stanowiska, a nawet nie zaproszono na uroczyste poświęcenie portu w 1933 roku. Portu, który on wymyślił i wybudował!

Dlatego bardzo się cieszę, że obecnie Jego pomnik stanie na końcu pirsu nr 1 u nasady Mola Rybackiego. Z pewnością go odwiedzę przy najbliższej wizycie w Trójmieście!

 

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji