28.11.2016

Wspinaczka na medal – wywiad z Anną Brożek


Anna Brożek

Anna Brożek, zdjęcie: Michał Oborzyński

Zapraszam Państwa do przeczytania wywiadu z Anną Brożek, studentką III roku Wydziału Zarządzania, która zdobyła złoty medal Akademickich Mistrzostw Świata we wspinaczce sportowej.

Proszę opowiedzieć o dyscyplinie, którą Pani uprawia.

Trenuję wspinaczkę sportową na czas. Polega to na tym, że wybiegamy po 15­ metrowej ścianie, która jest ustandaryzowana, czyli taka sama na całym świecie. Wszędzie więc powinny być takie same chwyty, ta sama ich głębokość, tarcie i przewieszenie. Wygląda to trochę jak lekko­atletyka, biegamy po tym samym torze, tyle że w pionie i staramy się robić to coraz szybciej. Jest to ściana do bicia rekordów i na tym polega wspinanie na czas.

Wydaje mi się, że wspinaczka na czas jest mniej popularną formą wspinaczki? Czy Pani od razu wspinała się w ten sposób, czy najpierw było bardziej tradycyjnie?

Rzeczywiście, wspinaczka na czas jest bardziej konkurencją tej dyscypliny, tego raczej nie robi się hobbystycznie. Gdy byłam jeszcze w szkole podstawowej, przychodziłam na ściankę i wspinałam się rekreacyjnie jak większość ludzi. Po jakimś czasie zaczęłam startować w zawodach. Na zawody ja i moi klubowi koledzy jeździliśmy razem z moim tatą, ale wciąż to było bardziej amatorskie, traktowałam to raczej jako ciekawy sposób spędzania wolnego czasu. Tak naprawdę dopiero od trzech lat trenuję profesjonalnie pod okiem trenera.

Czy trenuje Pani w ramach AZS?

Należę do sekcji Akademii Górniczo-Hutniczej, startuję w zawodach akademickich, takich jak Akademickie Mistrzostwa Polski oraz ligi boulderowe, które organizowane są głównie przez naszą uczelnię w KS Korona Kraków, a także oczywiście w Akademickich Mistrzostwach Europy i teraz w Akademickich Mistrzostwach Świata. Aczkolwiek nie można powiedzieć, żebym trenowała w AZS, bo trenuję w klubie przy Państwowej Szkole Zawodowej w Tarnowie.

Ile czasu poświęca Pani na treningi?

Sezon, który był bardzo długi w tym roku, już się skończył, więc mam krótką przerwę i czas na odpoczynek. W zasadzie był to mój pierwszy sezon, w którym startowałam we wszystkich pucharach świata i zawodach międzynarodowych. W grudniu zacznę treningi siłowe i prawdopodobnie będą się one odbywały codziennie. Zdarza się tak, że spędzam na siłowni nawet cztery godziny. A później, im bliżej zawodów, tym lżejsze treningi, częściej na ścianie niż siłowni, oraz lekkoatletyczne. Wtedy na ścianie spędzam nawet do sześciu godzin dziennie.

Czy do uprawiania tej dyscypliny sportu trzeba mieć jakieś specjalne predyspozycje fizyczne?

Myślę, że tak. Na pewno łatwiej jest osobom szczupłym. Może w czasówkach nie jest to tak widoczne, ale np. w prowadzeniu i innych kategoriach wspinaczki sportowej ma to duże znaczenie. W czasówkach mamy nieco więcej masy, bo musimy mieć silniejsze nogi. Mówi się też, że wspinacze mają długie ręce, ale nie jest to regułą. Uważam, że każdy może uprawić ten sport.

A czy wspinacze muszą stosować jakąś specjalna dietę?

Tu, jak w każdym sporcie, prawidłowa dieta na pewno pomaga. Sama nie mam żadnej wyjątkowej diety, trzeba oczywiście uważać na to, co się je i w jakich ilościach, bo na treningach traci się bardzo dużo energii i trzeba mądrze się odżywiać, żeby dostarczać organizmowi niezbędnych składników.

Bardzo proszę opowiedzieć o tym ostatnim roku, bo mówiła Pani, że brała udział we wszystkich pucharach i mistrzostwach, co zakończyło się wspaniałym sukcesem, czyli złotem na Akademickich Mistrzostwach Świata.

Są zawody rangi krajowej i to są Puchary Polski i Mistrzostwa Polski, ale one nie są zbyt emocjonujące, bo nie ma aż tak wielu zawodników, którzy mogą brać w nich udział. Następnie odbywają się zawody międzynarodowe, czyli Puchary Świata, Mistrzostwa Świata (odbywają się co dwa lata) i tegoroczne Akademickie Mistrzostwa Świata. Pucharów w sezonie odbywa się od sześciu do ośmiu, np. w tym roku było ich siedem. Wszystkie te zawody są sumowane i tak otrzymuje się wynik generalnej punktacji Pucharu Świata, czyli jest to drugi najważniejszy wynik po Mistrzostwach Świata. Złoty medal zdobyłam na Akademickich Mistrzostwach Świata, czyli zawodach, w których reprezentowałam naszą uczelnię i Akademicki Związek Sportowy. Na Pucharach i Mistrzostwach Świata reprezentuję Polskę i startuję w kadrze narodowej, a w tych zawodach brałam udział jako studentka AGH.

Czy wcześniej zdobyła już Pani medal, czy ten z AMŚ był pierwszym tak ważnym w Pani karierze sportowej?

To był mój największy sukces, ponieważ stanęłam na najwyższym miejscu na podium. W tym sezonie byłam też czwarta w Pucharze Świata. Na pewno jest to mój najlepszy sezon i jestem bardzo szczęśliwa. Choć w sumie jest on przecież moim drugim sezonem, bo tak jak mówiłam, profesjonalną wspinaczką sportową na czas zajmuję się od niedawna. Poza tym udało mi się w tym roku pobić rekord Polski wynikiem 8,05 sekundy; z tego rezultatu jestem bardzo zadowolona, bo nie sądziłam, że uda mi się dogonić polskie zawodniczki, które mają bardzo wysoki poziom i regularnie stają na podium zawodów międzynarodowych.

Czy trzeba mieć jakiś specjalne ubranie do uprawiania tego sportu?

Tak, są to buty wspinaczkowe, dosyć specyficzne, bo bardzo ciasne. Ja np. mam 34 rozmiar tych butów, a normalnie noszę 36–37. Tak więc są one bardzo małe i ciasne. Potrzebna jest też uprząż, żeby się przypiąć do liny. Nie zakładamy rękawiczek, bo na dłonie stosujemy magnez, proszek lub płyn, żeby się nie ślizgały. Więc jeszcze trzeba mieć przypięty woreczek, w którym mamy ten magnez.

Proszę opowiedzieć, jak odbywają się Akademickie Mistrzostwa Świata?

Startowali ludzie z całego świata, z tym że najwięcej było osób z Azji – może dlatego, że zawody odbywały się Chinach. Trwały one około tygodnia, ponieważ konkurencje zorganizowano we wszystkich trzech kategoriach wspinaczki sportowej: na czas, prowadzenie i bouldering. Na szczęście czasówki były pierwsze, więc nie byłam zmęczona. Każda kategoria trwała jeden dzień, brałam udział we wszystkich, aczkolwiek dwie pozostałe trochę odpuściłam, ponieważ po AMŚ miałam Puchary Świata i nie chciałam się przed nimi bardzo zmęczyć. Puchary również odbywały się w Chinach, więc z Szanghaju lecieliśmy do innych miast. Tam na pierwszych zawodach zajęłam piąte miejsce, a na drugich dziewiąte. Ostatecznie sezon zakończyłem na ósmym miejscu w rankingu Pucharu Świata 2016.

Dziękuję za rozmowę, życzę wielu dalszych tak wspaniałych sukcesów.

Ilona Trębacz