„Małgosia” – rzeźba studentki

Rzeźba ta została wykonana i postawiona w 6 czerwca 2002 roku w łączniku budynków A-0/A-1. Twórcą rzeźby był krakowski rzeźbiarz Karol Badyna, a jej fundatorem – prof. Ryszard Tadeusiewicz, w tamtym czasie pełniący funkcję rektora AGH.

Rzeźba przedstawia studentkę uczącą się pilnie z otwartego zeszytu. Ale przedstawia także coś więcej. Można o tym było przeczytać w zaproszeniu, jakie rektor AGH skierował na początku czerwca 2002 roku do pracowników i studentów AGH.

 

Małgosia – figurka studentki AGH

Akademia Górniczo-Hutnicza jest dla nas czymś więcej, niż samą tylko szkołą czy miejscem pracy. Dla większości przez okres studiów, ale dla wielu także na całe życie - jest naszym drugim domem, w którym często spędzamy nawet więcej czasu, niż w tym rodzinnym. Nic dziwnego zatem, że właśnie w Akademii nawiązujemy najciekawsze znajomości, budujemy trwałe przyjaźnie, często bardzo serdeczne sympatie, a czasami… zdarzy się także i miłość.

Dla upamiętnienia tych wszystkich niezliczonych studenckich (i nie tylko studenckich…) miłości i sympatii, które zawiązały się w murach naszej Almae Matris postanowiłem postawić w najbardziej uczęszczanym miejscu Akademii figurkę studentki, którą nazwałem Małgosia. Figurka ta, którą na moje prywatne zlecenie wykonał wybitny krakowski rzeźbiarz, Pan Karol Badyna, ma przypominać wszystkim przechodzącym Pracownikom lub uczącym się na ławeczkach Studentom AGH, że nasza Uczelnia jest tak piękna, że warto na niej nie tylko studiować – ale także zakochać się. Mnie się to w każdym razie zdarzyło, dokładnie właśnie w tym miejscu, 6 czerwca roku ... no mniejsza z tym, wiele lat temu – więc mam do tego miejsca i do tej daty szczególny sentyment.

Dlatego zapraszam bardzo serdecznie na małą uroczystość odsłonięcia tej skromnej figurki, która odbędzie się 6 czerwca bieżącego roku o godzinie 14:30 w łączniku A0-A2. Dla ciekawskich załączam na odwrocie garść plotek, jakie zebrała na temat tamtego wydarzenia sprzed lat Pani Maria Ziemianin w swojej książce zatytułowanej „We dwoje”, wydanej nakładem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie w 1999 roku.

Mam nadzieję, że Małgosia zostanie życzliwie przyjęta przez społeczność naszej Uczelni. Chciałbym, żeby Pracownicy zaakceptowali Jej obecność w tym miejscu, a Studenci żeby potraktowali ją jako jeszcze jedną koleżankę, przy której można posiedzieć w przerwach wykładów, zjeść kanapkę albo umówić się na spotkanie. Małgosia ma bowiem tę cenną zaletę, że nigdy się nie spóźnia, można więc być pewnym, że zawsze będzie na Was wiernie czekała w tym samym miejscu. Miejscu, które jest bardzo szczególne dla mnie.

Może i dla Was stanie się ono miejscem szczególnym?

Jeszcze raz serdecznie zapraszam w czwartek do Małgosi

Dodatkowe informacje można znaleźć w dość licznych komentarzach prasowych i wywiadach, które na ten temat powstały. Oto fragment jednego z nich:


Jakie były powody powstania tej rzeźby?

W miejscu, w którym stoi pomnik (jest to jeden z korytarzy AGH), zaszło przed laty zdarzenie, które miało zasadniczy wpływ na całe moje życie.
Smutno mi było, gdy chodząc całe lata po uczelni widziałem w tym tak bardzo ważnym dla mnie miejscu np. kłąb zmiętych papierów albo kubeł sprzątaczki. Postanowiłem je jakoś zaznaczyć - i stąd pomysł "Ławeczki".

Kogo i co przedstawia?


Ławeczka ma symbolizować te wszystkie liczne piękne miłości, które zrodziły się na naszej uczelni w ciągu wielu lat jej istnienia i które stale nadal się na niej rodzą, czego dowodem są bukieciki kwiatków, jakie całkiem spontanicznie pojawiają się od czasu do czasu na kolanach siedzącej dziewczyny.
Pomnik ma być po prostu pomnikiem studentki AGH, ale dzięki talentowi rzeźbiarza ma twarz i figurę cudownej dziewczyny, którą spotkałem wchodząc po raz pierwszy w mury mojej uczelni, a która od blisko 40 lat jest moją żoną.

Jaka powinna być w założeniu jego wymowa?


Przesłanie "Ławeczki" jest proste: nasza uczelnia jest tak piękna, że warto na niej nie tylko studiować, ale także warto się na niej zakochać!

Gdzie znajduje się pomnik, czy zawsze w tym samym miejscu?

Miejsce jest tu najważniejsze, dlatego TEN pomnik w jakimkolwiek innym miejscu nie miałby sensu. Mam więc nadzieję, że będzie on stał zawsze właśnie na tym korytarzu wśród wielu innych ławek, na których siedzą obecnie inne dziewczyny, olśniewające innych chłopaków.



Odsłonięcie rzeźby nastąpiło w podanym wyżej terminie i miało bardzo sympatyczny przebieg. Pierwszy kwiatek na rzeźbie położył jej twórca, rzeźbiarz Karol Badyna.

 

 

Potem odbył się koncert, podczas którego poeta Leszek Długosz zaśpiewał piosenkę „Kwiecista zwiewna twa sukienka”. Piosenka ta jest bardzo piękna i bardzo odpowiednia. Warto ją odszukać na YouTube i posłuchać.

 

 

Wpis na blogu prof. R. Tadeusiewicza – „Rzeźba upamiętniająca młodzieńcze spotkanie”.

 

Odsłonięcie rzeźby wywołało wiele komentarzy w prasie. Fragment wywiadu opublikowanego w Przeglądzie Odlewnictwa:

 

Czy p. Rektor przewiduje jakieś statystyczne badania nad zmianą życia uczuciowego u młodych osób, które przysiądą na chwilę obok Studentki Małgosi? Jakich można się spodziewać  wyników? Czy życie uczuciowe pomaga w egzaminach?

Sadze, ze figurka studentki skłoni młodych (i nie tylko młodych...) ludzi na AGH do refleksji, ze warto jest mieć w życiu cos więcej, niż samą tylko naukę. Nawet jeśli nie spowoduje to polepszenia jakości zdawania egzaminów, to może uczyni to ich życie piękniejszym i bogatszym?

Ala tego nie da się zbadać statystycznie ani w żaden inny sposób naukowo. To trzeba po prostu przeżyć.

Kiedy p. Rektor dowiedział się co to jest odlewnictwo? Czy były rozważane różne technologie odlewnicze albo jakieś nieodlewnicze?

Przed wielu laty odlewałem własnoręcznie ołowiane kile (balasty) do modeli żaglówek budowanych jeszcze w czasach szkolnych, wiec trochę wiem o technice tworzenia form i odlewania - chociaż oczywiście jest to prosta amatorszczyzna.

Wybór odlewu a nie np. rzeźby kamiennej podyktowany był faktem, ze Małgosia będzie musiała sprostać wyzwaniom, jakie wiążą się z koniecznością codziennego obcowania z "tabunami" niesfornych studentów. Rzeźba wykonana inną techniką już po tygodniu była by bez nosa albo nawet bez ręki. Odlew powinien przetrwać wiele lat i wiele przetrzymać – nawet studentów AGH!

Ponadto wybierając dla mojej rzeźby właśnie technikę odlewniczą oddawałem pośrednio hołd pięknej profesji odlewników, którzy (jako grupa zawodowa) są mi szczególnie bliscy na skutek tego, że AGH jest jedyną polską uczelnią techniczną, na której funkcjonuje Wydział Odlewnictwa (na innych uczelniach odlewnictwo jest po prostu jedną z wielu technologii nauczanych w ramach metalurgii lub metod obróbki).

Kończąc tę swoją wypowiedź chciałbym więc bardzo serdecznie pozdrowić wszystkich odlewników (ze szczególnie sympatycznym ukłonem w stronę odlewników z AGH!) dziękując im za to, że ich wiedza, ich kunszt i ich praca pozwala nadawać ulotnym marzeniom trwały, niezniszczalny kształt.
Taki, jak w przypadku mojej Małgosi...

 

I na koniec jeszcze jedna wzmianka z wydawnictwa Stowarzyszenia Wychowanków AGH:

 

Pomnik Studentki Małgosi, postawiony przez rektora Tadeusiewicza w jednym z korytarzy AGH żyje już własnym życiem: studenci chętnie się przy nim zbierają, siedząc na ławeczce uczą się, dyskutują, flirtują – słowem przyjęli „Małgosię” do swego grona. Niepodobna stwierdzić, ile studenckich par skojarzyła ta spiżowa swatka i ile z tych przymałgosiowych flirtów zakończyło się trwalszym związkiem uczuciowym, czasem może nawet takim na całe życie – jednak jest czynnik potwierdzający, że te studenckie (a może także pracownicze?) sympatie naprawdę w tym miejscu się rodzą. Otóż od czasu do czasu na kolanach lub na książce zaczytanej Małgosi pojawia się bukiet kwiatów. Czasem jest to bukiecik fiołków albo mała wiązaneczka ogrodowych chabrów, złożona pewnie przez zakochaną studentkę lub przez jej nieśmiałego kolegę, a czasem okazały bukiet róż, przyniesiony pewnie przez jakiegoś ustawionego zawodowo absolwenta AGH, któremu Małgosia pomogła przypomnieć sobie coś ważnego, pozornie dawno zapomnianego… Niezależnie od tego, jakie są te kwiaty i przez kogo są składne – stały się one częścią folkloru Akademii i należą one do jej tradycji, chociaż nie stoją za tą tradycją żadne organizacje ani oficjalne ugrupowania.

A skoro o tradycjach mowa, to warto wspomnieć o jeszcze jednej. Otóż w AGH rokrocznie odbywają się zjazdy absolwentów, którzy rozpoczynali studia dokładnie pół wieku wcześniej. Scenariusz tych „powtórnych immatrykulacji po 50 latach” przewiduje różne ważne uroczystości: wręczenie indeksów przez Rektora, spotkanie z profesorami na wydziałach, uroczysty bankiet i zbiorowe fotografie. Jednak poza oficjalnym programem absolwenci zawsze znajdują także czas na to, żeby odwiedzić także Małgosię, zwłaszcza że utarła się tradycja, iż przy tej ławeczce wolno pocałować koleżankę, w której się kochało za studenckich czasów, a z którą życie potem rozdzieliło. Jest wielu korzystających z tego przywileju…