30.04.2021

„Obecna pandemia wymusza rozwój telemedycyny” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Dzienniku Polskim oraz Gazecie Krakowskiej 30.4.2021 r.

Postęp, jaki dokonał się w drugiej połowie XX wieku w dziedzinie inżynierii biomedycznej wspomaganej osiągnięciami metrologii, elektroniki, automatyki, informatyki i telekomunikacji doprowadził do tego, że możliwe stało się stworzenie telemedycyny. W skład telemedycyny wchodzi zbiór urządzeń technicznych oraz procedur medycznych, które pozwalają w większym albo mniejszym stopniu zastąpić bezpośredni kontakt lekarza z pacjentem – kontaktem zdalnym, realizowanym za pośrednictwem odpowiedniej aparatury i środków łączności. Dzięki nowoczesnym czujnikom rejestrującym różne czynności życiowe, które pacjent może sam umieścić na swoim ciele (w bransoletkach, w łatwo zakładanych pasach a nawet w ubiorach z zaszytymi sensorami) oraz dzięki odpowiednim urządzeniom łączności – lekarz może mieć do dyspozycji wystarczająco dużo informacji, by wykorzystać je w skutecznym postępowaniu diagnostycznym. Do niektórych zabiegów można wykorzystywać zdalnie sterowaną aparaturę terapeutyczną, którą pacjent może mieć w domu i używać zgodnie z przekazywanymi mu zaleceniami. W sposób zdalny może być także prowadzona rehabilitacja.
Warto dodać, że systemy telemedyczne mogą też być stosowane przy zdalnie realizowanych konsyliach medycznych a także przy zdalnych konsultacjach załóg kartek pogotowia i zespołów ratownictwa medycznego.

Wszystkie wspomniane wyżej możliwości techniczne pojawiły się dość wcześnie, ale ich użycie napotykało na przeszkody formalne. Przykładowo ustawa o zawodzie lekarza i dentysty precyzowała, że wykonywanie tych zawodów wymaga bezpośredniego kontaktu lekarza z pacjentem. Obecnie ten zapis zmieniono, ale przez pewien czas blokował on rozwój telemedycyny. Podnoszone były tez kwestie biurokratyczne. Na przykład w dokumentacji udzielenia porady lekarskiej trzeba wpisać adres. Ale jaki adres wpisać, gdy lekarz jest w przychodni, a pacjent w domu?

Obecnie wiele się zmieniło na korzyść. Jest serwis internetowy pacjent.gov.pl, są wystawiane e-recepty, na szeroką skalę korzysta się z teleporad. Możliwość korzystania z teleporad została jednak ograniczona w przypadku nowych pacjentów, po raz pierwszy zapisanych w danej przychodni, którzy pierwszą wizytę muszą jednak odbyć osobiście. Ograniczenia teleporad dotyczą także pacjentów z podejrzeniem choroby nowotworowej lub z nagłym pogorszeniem choroby przewlekłej, a także dzieci do 6 roku życia (chyba że zdalnie prowadzona jest kontynuacja leczenia rozpoczętego wizytą w gabinecie lekarskim).

Dyskusje wokół dopuszczalności stosowania telemedycyny pewnie by jeszcze długo trwały, gdyby nie pandemia. Ten dramat znacząco ograniczył możliwości osobistego kontaktu pacjenta z lekarzem, w wyniku czego to, co kiedyś było wyjątkiem – stało się normą. Lekarze udzielają obecnie porad z reguły telefonicznie, a wizyty osobiste są ograniczone do minimum ze względu na bezpieczeństwo pacjenta i lekarza. Oczywiście jest to dla wielu osób uciążliwe, a w niektórych przypadkach także niewystarczające (na przykład nagłe przypadki kardiologiczne), ale tak to obecnie funkcjonuje.
Na koniec dodam, że mam do telemedycyny bardzo osobisty stosunek. W 2000 roku podczas pobytu naukowego w Malezji uczestniczyłem w telekonsultacjach medycznych, podczas których lekarze w szpitalu w Kuala Lumpur zdalnie konsultowali pacjentów znajdujących się w wioskach otoczonych dżunglą w tzw. Sarawaku czyli części kraju położonej na wyspie Borneo. Do tych mieszkańców bezpośrednia pomoc lekarska docierała z trudem, bo komunikacja odbywała się tam głównie drogą wodną (rzeki w dżungli) i była powolna. Ale Malezyjczycy, którzy bardzo rozwijali technikę informatyczną w ramach państwowego przedsięwzięcia „Multimedia Super Corridor”, wybudowali w tych wioskach węzły internetowe, oparte na ogniwach słonecznych, więc stołeczni lekarze mogli się porozumiewać z wioskowym pielęgniarzem lub felczerem, który badał pacjenta i przekazywał informacje, a potem stosował zaleconą terapię.

Technologię potrzebną do celów telemedycyny rozwijano w Malezji w mieście złożonym z samych instytutów badawczych i innowacyjnych fabryk, które dość dobrze poznałem. Miasto to miało znamienną nazwę: Cyberjaya, przy czym składnik „jaya”, występujący także w nazwie administracyjnej stolicy kraju (Putrajaya) oznacza w malezyjskim języku „dumę”.

Moją pracę w Malezji na tyle doceniono, że zlokalizowany w Kuala Lumpur Ansted University przyznał mi godność Doktora Honoris Causa.

Po powrocie do Polski opublikowałem artykuł zatytułowany „Telemedycyna – nowe wyzwanie współczesnej nauki” w kwartalniku „Nauka” wydawanym przez PAN. Była to w Polsce jedna z pierwszych publikacji na ten temat. Nie wywołała ona jednak większego zainteresowania. Szkoda!   

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji