30.01.2019

„Jan Heweliusz, astronom z polskiego Gdańska” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 30.1.2019 r. 

W miniony poniedziałek, 28 stycznia, przypadała rocznica zarówno urodzin, jak i śmierci wybitnego astronoma, gdańszczanina Jana Heweliusza. Urodził się w 1611 roku, a zmarł w 1687, więc żadna z tych rocznic nie jest „okrągła”. Ale taka podwójna rocznica to dobra okazja do wspomnienia o tym wielkim uczonym, więc z tej okazji korzystam.

Jan Heweliusz był wybitnym astronomem, a jego obserwatorium umieszczone w formie platformy na dachach trzech należących do niego kamienic przy ulicy Korzennej (Heweliusz był zamożnym browarnikiem) było słynne w całej Europie. Jego ogromny, wielometrowej długości teleskop górował nad miastem i nawet dzisiaj robi wrażenie, gdy go oglądamy na starych rycinach. Na podstawie swoich obserwacji Heweliusz przedstawił (w 1647 roku) książkę z dokładnymi mapami Księżyca. Potem zajmował się Jowiszem i jego księżycami, Merkurym, Saturnem, plamami na Słońcu i ruchem komet. Wydawał na ten temat kolejne księgi, co miał o tyle ułatwione, że oprócz obserwatorium i trzech browarów - miał również własną drukarnię, na której prowadzenie pozwolił mu osobiście odwiedzający go w 1659 roku król Jan Kazimierz.

Dzięki Heweliuszowi mamy na firmamencie polski akcent: jeden z odkrytych i opisanych przez niego gwiazdozbiorów został nazwany Tarczą Sobieskiego. Miało to miejsce w 1684 roku, po sławnej wiktorii wiedeńskiej, więc nazwa została przyjęta entuzjastycznie.  

Heweliusz miał liczne sukcesy jako astronom, ale zazdrośnicy (który z wybitnych uczonych ich nie ma?) zarzucali mu, że w swoim obserwatorium stosuje przestarzałe metody. Jego ogromny teleskop nie miał mianowicie mikrometru, który wówczas wprowadzono w astronomii. Z tego powodu w 1679 roku jego obserwatorium wizytował na polecenie brytyjskiej Royal Society Edmond Halley (jego nazwiskiem nazwano najbardziej znaną kometę), który jednak upewnił się, że obserwacje gdańskiego astronoma są równie precyzyjne, jak obserwacje wykonywane za pomocą teleskopów z mikrometrem, więc wystawił dla obserwatorium Heweliusza bardzo pochlebną opinię. Niestety zaraz po wyjeździe Halleya obserwatorium spłonęło. Pieniądze na jego odbudowę przekazał Jan III Sobieski, w związku z czym Heweliusz właśnie jemu zadedykował swoje największe i ostatnie dzieło: „Atlas ciał niebieskich” z dokładnym opisem położenia 1564 gwiazd.

I tu dochodzimy do pytania, które zapewne męczy Państwa od początku tego felietonu:

Czy Heweliusz był Polakiem?

Niestety nie!

Jego przodkowie przybyli do Gdańska z Ottedorfu, mówili wyłącznie po niemiecku, a swojsko brzmiące nazwisko Jan Heweliusz tak naprawdę było zapisywane jako Johann Hewelcke. Niemkami były też jego obie żony: Katarzyna Rebeschke, która wniosła mu w posagu te trzy kamienice, na dachach których zbudował obserwatorium, oraz Elżbieta Koopman, która uczestniczyła w jego obserwacjach astronomicznych, a po śmierci astronoma zredagowała i wydała jego trzy ostatnie księgi - w tym także tę dedykowaną polskiemu królowi.

Heweliusz był lojalnym obywatelem Rzeczpospolitej Obojga Narodów, do której należał Gdańsk przez cały okres jego życia, poddanym polskiego króla i bardzo aktywnym gdańszczaninem (zasiadał w Radzie Miasta). Odmawiał wyjazdu z Rzeczpospolitej, chociaż oferowano mu stanowisko kierownika obserwatorium astronomicznego w Paryżu (stanowisko to po odmowie Heweliusza objął Givanni Cassini, którego nazwisko związane jest z największą przerwą w pierścieniach Saturna). Był pierwszym w historii zagranicznym członkiem londyńskiego Royal Society, ale do Anglii też się nie wybierał. Urodził się, żył i umarł jako Gdańszczanin. A w jego czasach nie było rzeczą najważniejszą, jakim się posługiwał językiem. Ważne było, że Gdańsk w XVII wieku należał – dzięki Heweliuszowi – do europejskich stolic nauki.

 

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji