11.09.2019

„Jak podnieść albo opuścić cały statek?” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 11.9.2019 r.

Wszyscy znają zalety transportu wodnego: można przewieźć ogromne ilości ładunków przy bardzo niskich kosztach. Dlatego od co najmniej pięciu tysięcy lat rozwijany jest transport morski. Dostęp do morza jest jednym z korzystniejszych uwarunkowań gospodarczych!

Nie wszędzie jednak można dotrzeć drogą morską i wtedy pozostaje transport wodny śródlądowy. Jako naturalne drogi dla tego transportu wykorzystuje się rzeki. Jednak nie wszystkie są tak uregulowane, żeby można je było w większym zakresie wykorzystać do celów transportowych. Daleko nie szukając – zbyt słabo uregulowana jest Wisła, co nie tylko grozi powodziami, ale także powoduje, że jako droga transportowa praktycznie się ona nie liczy. Z żalem można odnotować fakt, że w średniowieczu flisacy na swoich tratwach i prymitywnych łodziach przewozili Wisłą więcej towarów, niż obecnie! Przez całe stulecie bogactwo Gdańska budowane było na tym wiślanym transporcie! A dziś?

No i nie wszystkie rzeki płyną w właściwą (z punktu widzenia transportu) stronę. 

Dlatego obok rzek do śródlądowego transportu wodnego wykorzystuje się jeziora i sztucznie kopane kanały. W tych ostatnich jednak poważną trudnością jest fakt, że łączą on nierzadko zbiorniki wodne, w których powierzchnia wody znajduje się na różnej wysokości. Bezpośrednie połączenie takich zbiorników kanałem spowoduje, że zamieni się on natychmiast w rwący potok, którym woda z wyższego zbiornika będzie przelewała się do niższego – z fatalnym skutkiem dla obu zbiorników i samego kanału.

Żeby temu zapobiec przez całe stulecia używano śluz, które wbudowywano pomiędzy odcinki kanału mające różny poziom wody. Wyjątkowo piękne śluzy można obejrzeć między innymi płynąc Kanałem Augustowskim!

Śluza to sztuczny zbiornik wodny, w którym poziom wody może się zmieniać, podnosząc lub opuszczając znajdujący się wewnątrz statek. Ma ona dwa potężne wrota oddzielające ją od łączonych fragmentów szlaku wodnego. Gdy statek chce przepłynąć z części kanału, gdzie poziom lustra wody jest niższy, do odcinka wyższego – to najpierw wypuszcza się wodę ze śluzy, aż jej poziom zrówna się z dolną częścią kanału. Potem otwiera się dolne wrota i statek wpływa do środka. Wrota się zamyka i do śluzy wpuszcza się wodę z górnego kanału, więc lustro wody w śluzie podnosi się aż do jego poziomu. Wtedy otwiera się górne wrota, statek wypływa i płynie dalej górnym kanałem. Przy przepływaniu z górnego kanału do dolnego cały cykl powtarza się w odwróconej kolejności.

Czemu to opisałem, skoro zwykle są tu nowinki techniczne, a śluzy są wykorzystywane od stuleci?

Bo w przyszłym tygodniu opiszę Państwu, co nowego wymyślono, żeby usprawnić pokonywanie różnicy poziomów wód w żegludze śródlądowej. Innowacja była potrzebna, bo śluzy działają skutecznie, ale spowalniają żeglugę. Najpierw czeka się przed wrotami wejściowymi do śluzy, aż woda w środku będzie miała właściwy poziom. Potem czeka się wewnątrz śluzy. Więc co zrobiono?

O tym za tydzień!
 

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji