25.03.2020

„Czy przeżywamy oblężenie przez wirusa?” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 25.3.2020 r.

Z powodu epidemii ja sam i zapewne wielu Czytelników przebywamy w przymusowej izolacji. Co prawda nie w więzieniu, tylko we własnym mieszkaniu, i na szczęście nie na zasadzie rygorystycznej kwarantanny, tylko z możliwością wychodzenia z domu. Ale z zakazem pokazywania się w pracy i z zaleceniem unikania wszelkich miejsc, w których spotyka się wielu ludzi. Aż trudno uwierzyć, jak bardzo takie łagodne (i konieczne!) ograniczenia utrudniają życie!

Żeby trochę rozweselić te smutne dni podzielę się pewnym ciekawostkowym porównaniem. Myśląc o mojej (i Państwa!) niedoli sądzę, że przeżywamy dziś trudy podobne do tych, jakie dotykały mieszkańców obleganych miast. Oczywiście trzeba tu uwzględnić proporcje, bo jednak siedzenie w domu to o wiele mniejszy stres, niż przebywanie w ostrzeliwanym mieście z hordami barbarzyńców szturmujących mury obronne, ale pewna analogia tu jest!

Oblężenia stosowano od niepamiętnych czasów. Homer w Iliadzie opisał oblężenie Troi w 1260 roku p.n.e. Cezar w swoich pamiętnikach opisał oblężenie Alezji w 52 roku p.n.e. Józef Flawiusz uwiecznił tragiczny los oblężonej Masady w 73 roku. Z licznych relacji znamy upadek oblężonego Konstantynopola w 1453 roku i stosunkowo niedawny dramat oblężonego Leningradu w 1944 roku.

To tylko niektóre z historycznych wydarzeń, których centralnym momentem było zamknięcie grupy ludzi w miejscu, które było wcześniej było ich przyjaznym siedliskiem, ale stało się pułapką, gdy zostało otoczone przez wrogów.

Dziś ludźmi zamkniętymi jesteśmy my wszyscy. Miejscem, w którym staramy się przeczekać oblężenie są nasze domy, a wrogiem jest panoszący się na zewnątrz koronawirus.

Jest jednak pewna różnica, którą warto podkreślić. Mieszkańcy obleganych miast mieli na względzie tylko własny interes: chcieli ochronić swoje życie i mienie. My godząc się na izolację w naszych domach chronimy nie tylko własne zdrowie, ale także chronimy innych ludzi. Głównym celem wszystkich działań jest przecież zapobieganie szerzeniu się wirusa. Minimalizacja kontaktów międzyludzkich zdecydowanie temu sprzyja. Więc godząc się na ten „stan oblężenia” robimy to z pobudek zarówno egoistycznych, jak i altruistycznych. Warto o tym pamiętać.

Może ktoś kiedyś opisze nasze dole i niedole, tak jak Homer w Iliadzie czy Sienkiewicz w Trylogii (oblężenie Zbaraża)?

Może kiedyś będziemy to wspominać jako niezwykłą życiową przygodę?

Ale doświadczenia tych wszystkich oblężeń, które w ciągu tysięcy lat dotknęły milionów ludzi, wskazują na to, co w tych przypadkach jest najważniejsze:

Wytrwałość.

Więc trwajmy!

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji