05.08.2020

„Cud techniki i sztuki sprzed 2300 lat” – felieton


Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 5.8.2020 r.

 

W moich felietonach opisuję często osiągnięcia nauki i techniki, zwykle te najnowsze. Czasem jednak warto sięgnąć do dzieł sprzed wielu stuleci, żeby lepiej poznać przebogate dziedzictwo ludzkiej kreatywności. Dziełem, które chcę dzisiaj omówić, jest „Terakotowa Armia” pochodząca z drugiego stulecia przed naszą erą. Jest to zbiór około 8.100 figur ludzkich i 670 figur koni naturalnej wielkości, wykonanych z wypalonej gliny (terakoty), umieszczonych w pobliżu grobowca pierwszego wielkiego władcy Chin, cesarza Qin Shi Huanga.

Figury te są dziełem sztuki (każdy wojownik ma inną twarz, ubiór i uzbrojenie) ale też techniki. Te wyroby ceramiczne przetrwały ponad dwa tysiące lat i po przypadkowym odkryciu w 1974 roku są do dziś udostępniane zwiedzającym w miejscowości Xi’an. Oglądane przez ponad dwa miliony turystów rocznie robią naprawdę niesamowite wrażenie. Odwiedziłem to muzeum w 2006 roku i byłem zachwycony! Niestety ze względu na obecną sytuację trudno mi namawiać Państwa na wyjazd do Chin, ale pandemia w końcu minie, a zabytek będzie tam nadal.

Sporo figur jest uszkodzonych, bo były one umieszczone w wykopach, głębokich na 4 do 8 metrów. Wykopy te pokryto drewnianym stropem i grubo przysypano ziemią, a wszystkich, którzy znali tajemnicę ich istnienia – zamordowano. Wiedza o podziemnej armii, która miała bronić cesarza na tamtym świecie, pozostała w tajemnicy przez ponad dwa tysiące lat! Ale prawa natury nie dały się oszukać, więc w wielu miejscach strop się załamał i ziemia się zapadła, niszcząc część figur. Jednak większość ocalała i jest dowodem kunsztu starożytnych chińskich ceramików.

Figury tworzono z uwzględnieniem takich szczegółów jak na przykład środek ciężkości. Figura człowieka wykonana w całości z pełnej gliny, zwłaszcza z wyciągniętymi rękami, nie mogłaby sama stać, bo wysoko położony środek ciężkości przy wąskiej podstawie powodowałby nieuchronną wywrotkę.

Dlatego tylko dolna część ciała, nogi wojowników, są wykonane z pełnej gliny, natomiast korpus, głowa i ręce są puste w środku.

Figury odtwarzały wygląd żywych wojowników w zadziwiająco dokładny sposób. Mnie zachwyciły na przykład buty odtworzone tak dokładnie, że widać, jak ich podeszwy były wyplatane ze sznurków!

Taką figurę (najwyższe z nich mają ponad 2 m wzrostu!) trzeba było uformować i wypalić, nie uszkadzając delikatnej rzeźby. To nawet dziś byłoby trudne. A chińscy mistrzowie zrobili to 200 lat przez początkiem naszej ery!

O wyższości ceramiki nad malarstwem świadczy fakt, że figury ocalały, natomiast czas katastrofalnie obszedł się z farbami, którymi były one pomalowane. W momencie odkopania przez archeologów każda figura była pomalowana. Natomiast w momencie wydobycia na powierzchnię po kontakcie z powietrzem farby zaczęły zanikać. Czasem odbarwienie całej figury trwało – na oczach zdumionych i przerażonych archeologów – zaledwie kilkanaście sekund!

No cóż, trzeba się pogodzić z tym, że solidna technika (ceramiczna) bywa trwalsza od sztuki (malarskiej). Jako inżynier jestem z tego rad!

 

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji