30.06.2017

„Krakus” na bałkańskim szlaku – relacja z międzynarodowego festiwalu muzyki i zespołów folklorystycznych Dukat Fest


fot. archiwum ZPiT AGH „Krakus”

W dniach 16-22 czerwca 2017 r. Zespół Pieśni i Tańca AGH „Krakus” przebywał w Bośni i Hercegowinie, gdzie wziął udział w międzynarodowym festiwalu muzyki i zespołów folklorystycznych Dukat Fest. Zespół wrócił do Krakowa jako zdobywca Grand Prix oraz nagrody publiczności. Zapraszamy do zapoznania się z relacją z podróży autorstwa Jolanty Pabian.

W godzinach wieczornych 16 czerwca grupa wyjeżdżająca na festiwal zgromadziła się przed siedzibą ZPiT AGH „Krakus”, spakowała do autokarów walizki i wyruszyła w trasę prowadzącą na słoneczne i przepiękne Bałkany. Podróż minęła przyjemnie, spokojnie i szybko. Już około południa „Krakus” zjawił się w Banja Luce, gdzie miał spędzić pierwsze trzy dni i zatańczyć najważniejszy – konkursowy występ. Już po obiedzie czekały na nas przygotowania do pierwszej parady i koncertu, na którym został zaprezentowany skrót suity krakowskiej. Mimo zmęczenia zespół dał z siebie wszystko i bardzo spodobał się publiczności.

Po powrocie nie obyło się bez imprezy integracyjnej z zespołami z Rosji, Słowacji oraz Puerto Rico, na którą „Krakus” otrzymał specjalne zaproszenie od organizatorów. Jak zwykle okazało się, że zespół z Polski został niezaprzeczalnym liderem zabawy, chociaż zespół z Puerto Rico dzielnie dotrzymywał mu kroku.

Kolejny dzień rozpoczął się bardzo wcześnie. Już o 9.00 rano „Krakus” zaprezentował się w bośniackiej telewizji śniadaniowej, gdzie para baletowa zatańczyła solówkę krakowską. Na szklanym ekranie nie pojawiły się tylko trzy przedstawicielki baletu, które w tym czasie promowały polski folklor na jarmarku, gdzie można było zaopatrzyć się nie tylko w „krakusowe” pamiątki, ale również w wiele pięknych przedmiotów reprezentujących polską sztukę ludową. Po wykonaniu festiwalowych obowiązków część członków zespołu postanowiła odpocząć przed wieczornym koncertem konkursowym, a część zwiedzała piękną Banja Lukę i okolice rzeki Vrbas. Kiedy nadeszła wielka chwila i czas, aby zmierzyć się z festiwalowymi rywalami, wszystko zostało dopięte na ostatni guzik: koszule odprasowane, wstążeczki zawiązane, kierpce odświeżone. Oczywiście już w Krakowie zapadła decyzja, aby zaprezentować na scenie skrót suity beskidzkiej, pokazujący wszystkie najciekawsze elementy, czyli popisy solowe panów. Kiedy wreszcie „Krakus” został wywołany na scenę wszyscy doskonale się bawili, dużo uśmiechali i zaprezentowali naprawdę wysoki poziom, który okazał się najlepszy na tle innych zespołów. Oprócz konkursowego jury z każdej reprezentacji wybrano jedną osobę (nie mógł być to kierownik), która oceniała występy w trzech kategoriach: technika wykonania, autentyczność oraz ogólna prezentacja. Zespół, który otrzymał w sumie najwięcej punktów miał zdobyć Grand Prix i nagrodę w wysokości 600 euro. W 10. edycji Dukat Festu to właśnie „Krakus” okazał się zwycięzcą, dodatkowo otrzymując nagrodę publiczności. Po wspaniałym wieczorze i euforii, która nie miała końca, wszyscy byli naładowani pozytywną energią i długo nie mogli zasnąć.

Z samego rana po śniadaniu „Krakus” spakował swoje rzeczy i wyruszył do Trebinje, miasteczka położonego na południu, niedaleko chorwackiej granicy. Po drodze jednak postanowiliśmy zobaczyć jak najwięcej atrakcji, które oferowała Bośnia – zawitaliśmy w Mostarze oraz nad wodospadami Kravica. Trudy podróży rekompensowały wspaniałe widoki, które rozciągały się za oknami autobusu. Do Trebinje zespół dotarł bardzo późno, ale nie powstrzymało to najwytrwalszych przed nocnym zwiedzaniem.

20 czerwca już w Trebinje zaplanowano dla nas spacer po urokliwym miasteczku – najpierw zespół został oprowadzony po wąskich uliczkach, pięknych zakątkach i moście, z którego rozciągał się piękny widok. Później zawieziono wszystkich (nie tylko „Krakusów”, ale też zespoły z Puerto Rico i Indii) bardzo krętymi i stromymi zboczami do monasteru Trvdos, gdzie można było podziwiać wspaniałą panoramę miasta i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o Trebinje. Czas wolny jednak szybko dobiegał końca, a wieczorem zaplanowano dla zespołów z Indii, Bośni i Hercegowiny oraz Polski duży koncert na rynku. „Krakus” zaprezentował na nim skrót suity krakowskiej oraz dwie części suity beskidzkiej. Scena nie okazała się dla zespołu łaskawa – nie była zbyt wielka i utrudniała kroki dywanowym podłożem, ale wszystkie jej braki wynagrodził publiczności uśmiech i doskonała energia „Krakusów”, co potwierdził oglądający występ zespół z Puerto Rico.

Kolejny dzień przeznaczony został na wycieczkę do pobliskiego Dubrovnika, który słynie z pięknych widoków, krętych uliczek i... serialu Gra o Tron, ponieważ to tam od kilku lat kręcone są sceny filmowej królewskiej przystani. „Krakusi”, będąc tak blisko, nie mogli więc nie zawitać do tego pięknego miasta. Po krótkim zwiedzaniu przygotowanym przez naszego kolegę z zespołu wszyscy postanowili mniej lub bardziej zasmakować  tamtejszych przysmaków, racząc się owocami morza, a bojaźliwi – pizzą. Po trudach oglądania zatłoczonego miasta w prażącym słońcu cała grupa udała się na pobliską plażę, gdzie miała okazję zakosztować nie tylko wspaniałego, chorwackiego słońca, ale również fantastycznie przejrzystej i chłodnej wody. Jednak ten miły czas również szybko minął i cały zespół wyruszył w drogę powrotną do Trebinje, aby zdążyć na wieczorny koncert, na którym miał zaprezentować się zespół z Puerto Rico. „Krakus” szybko okazał się jego największym fanem, głośno oklaskując popisy na scenie i dostrzegając pewne podobieństwa w niektórych elementach tańców. Zgodnie stwierdzono, że kilka osób z zespołu Puerto Rico spokojnie mogłaby tańczyć również w „Krakusie”. Po koncercie zespół został zaproszony do klubu „Latino” na spotkanie integracyjne, gdzie Portorykańczycy uczyli chętne osoby tańczyć salsę. Oczywiście „Krakusi” nie pozostali dłużni i w rewanżu pokazali... taniec „kaczuszki”.

Podróż szybko dobiegła końca i już 22 czerwca z samego rana trzeba było spakować walizki, pożegnać się z nowo poznanymi przyjaciółmi i wyruszyć w powrotną drogę do Polski. Po drodze jednak został zaplanowany nocleg w Zagrzebiu, co pozwoliło nam zobaczyć jeszcze jedno miejsce w czasie naszych wojaży. Zespół wybrał się na nocne zwiedzanie, oglądając piękny rynek, główną ulicę i katedrę. Nie obeszło się również bez degustowania tamtejszych potraw. Następnego dnia „Krakusi” ruszyli do ojczystego kraju, aby przywieźć do Krakowa sławę i nagrodę. Na miejscu pod siedzibą zespołu czekali najwięksi fani, którzy opryskali wysiadających szampanem. W ręce kierownika oddano cenną nagrodę, którą można oglądać w magazynie chóru (ale niech to zostanie naszą słodką tajemnicą).