Prof. zw. dr hab. inż. Ryszard Tadeusiewicz
Rektor AGH
Szanowni Państwo,
Panie i Panowie Rektorzy
Członkowie Konferencji Rektorów
Akademickich Szkół Polski
Wasze Magnificencje!
W załączeniu pozwalam sobie przesłać do wiadomości (a może także i do wykorzystania w społecznościach Waszych Uczelni?) dokument zatytułowany Akademicki Kodeks Etyczny, uchwalony ostatnio przez Senat AGH. Chciałbym prosić, abyście Państwo nie odłożyli tego dokumentu na bok z bolesnym westchnieniem "Och, jeszcze jeden ..." tylko w wolnej chwili przeczytali tych dziewięć punktów, które postanowiliśmy wybrać, jako drogowskazy etycznego postępowania w naszej Uczelni. Dziewięć zasad to niewiele, mniej nawet niż przewiduje Dekalog, chociaż wciąż jeszcze więcej niż Siedem Grzechów Głównych...
Pozwalam sobie zainteresować Was propozycją wypracowaną w AGH ponieważ ma ona kilka cech unikatowych. Po pierwsze nie koncentrujemy się w nim na modnym problemie wieloetatowości, mniemamy bowiem, iż można etycznie pracować na więcej niż jednym etacie, a także można nieetycznie wykorzystywać zasoby (a także markę) macierzystej uczelni nie będąc formalnie zatrudnionym nigdzie na zewnątrz. Dlatego mówimy w punktach 5, 6 i 7 o etycznym korzystaniu z zasobów Uczelni, o uczciwości w podejmowanych pracach zleconych oraz unikaniu konfliktu interesów - nawet potencjalnego. Słowo wieloetatowość przy tym nie pada - chociaż stosowna, rozsądna, ale nie dogmatyczna regulacja moralna tej sprawy wynika z podanych zapisów zupełnie jednoznacznie. Po drugie nie ograniczamy się do sfery zakazów, ale wskazujemy również pożądane i oczekiwane działania pozytywne. To bardzo ważne, gdyż samo tylko mnożenie zakazów - na przykład zakazu wykładania "u konkurencji" - prowadzi do promowania postaw typu "Mierny, bierny ale wierny"...
Dlatego zamiast zabraniać tego czy owego - my nakazujemy członkom naszej Społeczności Akademickiej aktywną manifestację lokalnego patriotyzmu, sumienność w wypełnianiu obowiązków nauczycielskich, rzetelność i bezkompromisowość naukową, a także życzliwość w kontaktach z młodzieżą, szczególnie przy promocji kadr naukowych. Uważam, że zwłaszcza to ostatnie trzeba było głośno i wyraźnie powiedzieć, gdyż moje osobiste doświadczenia z pracy w CK pokazały, jak bardzo nam w polskiej nauce tej promocyjnej życzliwości brakuje i jak często wybierany jest model zdobywania pozycji i prestiżu naukowego metodą "wyrzynania w pień" potencjalnych konkurentów.
I wreszcie zwracam państwa uwagę na dwa końcowe punkty naszego Kodeksu, wiążące się z zaniedbywaną nagminnie powinnością uczonego, który swojej wiedzy, stale wzbogacanej i rozwijanej poprzez osobiście prowadzone badania naukowe, powinien nie tylko udzielać studentom swojej uczelni, lecz winien jej także używać aktywnie w służbie publicznej, w działaniach merytorycznych i moralnych na rzecz rozwoju społeczeństwa, a także dla ochrony przed zagrożeniami i dla aktywnego sprzeciwu wobec wszelkiej patologii. Jeśli obecnie tak często narzekamy na różne wynaturzenia w naszym życiu publicznym, to odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie, co my zrobiliśmy, jako intelektualna elita narodu, żeby ich nie było?
Zachęcając Państwa do chwili zadumy
nad tezami naszego Kodeksu Etycznego
łączę wyrazy prawdziwego szacunku






