10.01.2018

Jak się spierać – to jedynie w sposób naukowy! – felieton


Prof. Ryszard Tadeusiewicz, Gazeta Krakowska, 10.01.2018 r. 

Rozpoczął się nowy rok, który prawdopodobnie przyniesie nam wiele sporów. Czy w ich prowadzeniu może pomóc nauka?

Pisałem o tym w felietonie „Czy nauka pomaga przy prowadzeniu sporów?” opublikowanym 29.04.2015 (jest on dostępny w Internecie).

Napisałem tam:

„(...) obserwuję większość toczonych u nas sporów z niesmakiem. I nawet nie chodzi o to, czego te spory dotyczą, ale o to, w jakim stylu są prowadzone. Studiuję czasem zapisy dawnych dyskusji. To były błyskotliwe pojedynki! Precyzja riposty była równie ważna, jak elegancja! Natomiast obecne spory przypominają okładanie się kłonicami. Analogia jest pełna. Wytworne pchnięcie szpadą powalało przeciwnika i kończyło spór. Cios utytłaną w gnoju sztachetą niczego nie kończy, bo rywal podnosi się z błota, trzymając jeszcze bardziej odrażający drąg…”

Niestety, nic się w tej sprawie nie zmieniło. Nadal spierające się strony prezentują swoje poglądy w sposób niekiedy urągający elementarnej logice, zastępują racje emocjami, dążą do pokonania, a nie przekonania przeciwnika. Słowem, zachowują się – zapewne nieświadomie – w sposób opisany w dziele Artura Schopenhauera „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów”.

Jak pisałem w cytowanym wyżej felietonie, Schopenhauer opracował kilkadziesiąt „chwytów”, których użycie daje przewagę nad przeciwnikiem w dyskusji – nawet, jeśli to właśnie on ma rację. Nadał im nazwy łacińskie, co przydało im pozornego waloru metod naukowych – pomimo, że obiektywnie są to zwykłe manipulacje. We wcześniejszym felietonie omówiłem technikę zwaną „retorsio argumenti” (naprawdę wartą uwagi!). Dzisiaj omówię chwyt zwany „mutatio controversiae”.

Jest to klasyczny „unik w bok”. Powiedzmy, że przeciwnik podjął w dyskusji temat, który jest naszym słabym punktem. Kontynuowanie dyskusji na ten temat nieuchronnie doprowadzi nas do porażki. Trzeba zatem temat rozmowy zmienić. Warto mieć w zanadrzu kilka gorących, interesujących dla audytorium tematów, żeby móc je sprytnie „wrzucić” do dyskusji w chwili, gdy zacznie ona biec w niebezpiecznym kierunku. Słuchaczom zwykle się to spodoba, bo na wzmiankę o sprawie, która ich żywo interesuje, chętnie przerzucą się na dyskusję właśnie o niej, zamiast kontynuować poprzednią. Przeciwnik znajdzie się wtedy w trudnej sytuacji, bo jeśli będzie się upierał przy pierwotnym temacie, to będzie miał wszystkich przeciw sobie: dlaczego nie chce mówić o sprawie, która jest ważna i wszystkich interesuje, a wraca na siłę do poprzedniego tematu?

Przedstawiona tu naukowa sztuka prowadzenia sporów daleka jest od moralności. Schopenhauer zdawał sobie chyba z tego sprawę i dlatego napisane w 1832 roku dzieło nie zostało opublikowane za jego życia. Wydano je dopiero po śmierci filozofa, w 1864 roku.

Może ja też powinienem poczekać z tym tekstem?

Wykaz wszystkich publikacji popularnonaukowych prof. Tadeusiewicza wraz z odnośnikami do ich pełnych wersji